Call of Duty 4: Modern Warfare – prawie dwa lata później. Part 1.

Opublikowane w thoughts tagi , , , czerwiec 29, 2009 przez: mikeingame

Przed premierą Call of Duty 4 Modern Warfare społeczność fanów poprzednich części podzieliła się na dwa obozy. Przeniesienie akcji do współczesnych czasów miało odświeżyć markę, ale sporo ludzi obawiało się, że to już nie będzie to samo. Infinity Ward stało przed ciężkim zadaniem, autorzy sukcesu serii zdawali sobie z tego sprawę. Po ponad 19 miesiącach od wydania Call of Duty 4 można śmiało powiedzieć, że był to strzał w dziesiątkę.

Po roku od premiery, która miała miejsca 6 listopada, w Polsce sprzedano 100 tysięcy egzemplarzy tej gry (w Polsce! – jak dla mnie imponujące, ciekawe jak wygląda sytuacja po blisko dwóch latach). Modern Warfare został wpisany do Księgi Rekordów Guinessa jako tytuł z największą bazą graczy (ponad 13 mln!). Po trzykrotnym ukończeniu trybu dla pojedynczego gracza oraz zagrywaniu się na serwerach multiplayer przydałoby się rozłożyć sukces tej gry na czynniki pierwsze. Czy jest w niej coś jeszcze do poprawienia? Co mają do powiedzenia przeciwnicy tego tytułu? Co skłania ludzi do ciągłego wracania? Na parę miesięcy przed premierą bezpośredniej kontynuacji nie zaszkodzi odpowiedzieć na te pytania. Poniżej roi się od spoilerów, ale ufam, że większość z Was ma już ten tytuł za sobą. Recenzją bym tego nie nazwał, bardziej podsumowaniem, spojrzeniem z dłuższej perspektywy czasu, zerkaniem w przyszłość.

Czytaj dalej »

Brothers in Arms – Hell’s Highway – więcej proszę!

Opublikowane w reviews tagi , , , , , , luty 14, 2009 przez: mikeingame

To będzie najbardziej entuzjastyczna recenzja jaką dotychczas napisałem. Brothers in Arms – Hell’s Highway jest najlepszą grą FPS osadzoną w realiach Drugiej Wojny Światowej w jaką miałem okazję zagrać. Nie ma porywającego multiplayera, mało kto będzie przechodził ją więcej niż raz, ale to jest nieistotne. Doznania dostarczone przez kampanię wynagradzają wszelkie inne niedociągnięcia, nie ma ich zresztą za wiele.

Twórcy wyraźnie skupili się na kampanii dla pojedynczego gracza, w poprzednich epizodach było zresztą podobnie. Znowu wcielamy się w postać Matt’a Baker’a i bierzemy udział w operacji Market Garden. Wszyscy wiemy jak się skończyła, więc nie będzie żadnego wielkiego finału w postaci zdobywania Reichstagu czy innych fajerwerków. Spotykamy starych znajomych, można powiedzieć, że historia toczy się dalej. Nie zabrakło też odniesień do przeszłości bohaterów, chociażby z czasów lądowania w Normandii. Wątek fabularny spełnia bardzo ważną rolę w całej grze, przerywniki filmowe trwają nawet po 5 minut! Dzięki temu mamy okazję dokładniej poznać każdego towarzysza broni. Wszystko to zmierza w stronę “filmowości”, w rzadko której grze tego typu poboczni bohaterowie dostają tak silnie zarysowane osobowości.

Czytaj dalej »

Subiektywna piguła tygodnia, nr 3.

Opublikowane w news tagi , , , , , , , , luty 1, 2009 przez: mikeingame

Trochę minęło od ostatniej piguły. Najpierw brak internetu, potem szok odzyskaniem internetu, następnie brak chęci, sesja i inne mało ważne przeszkody spowodowały tą skromną przerwę. Ale do rzeczy..

Zacznę od Fallout’a 3, ostatnio sceptyczne podejście zmieniłem na entuzjastyczne, w szczególności w perspektywie trzeciego DLC, które ma zlikwidować największe minusy tego tytułu. Najpierw przedstawiciel Bethesdy w wywiadze z MTV odpowiedział bardzo sensownie na krytykę zapowiadając wyciągnięcie wniosków przy produkcji Fallout’a 4, następnie wydano pierwszy mini-dodatek – Operation: Anchorage (średnio udany według pierwszych recenzji).

Czytaj dalej »

Mirror’s Edge – run Mike, run!

Opublikowane w reviews tagi , , , , , , , , , styczeń 26, 2009 przez: mikeingame

Wcześniej zdążyłem zapoznać się z paroma opiniami na temat Mirror’s Edge, tak wydania na konsole, jak na pecety. Nie nastrajały mnie optymistycznie, niby oceny wysokie, gra się fajnie, ale nie ma zapowiadanej rewolucji i w ogóle jakoś tak miało być lepiej. Jaki błąd bym popełnił słuchając tych wyraźnie zatraconych w kryzysie malkontentów!

W skrócie miała to być komputerowa wersja parkoura w futurystycznej oprawie z fabułą poruszającą problem społeczeństwa przyszłości. Nasze alter ego w tym świecie to niezwykle wybiegana i wyskakana dziewucha – Faith. Jej rodzinne problemy prowadzą oczywiście do grubszej sprawy, ale nie ma sensu zdradzać więcej. Fabularnie gra wyraźnie kuleje, przewidywalność i uproszczenia z pewnością nie pomagają. Akurat w tym tytule nie to jest najistotniejsze. Skoro już jesteśmy przy tym to kilka słów o przerywnikach filmowych. Do bani! W całej rozciągłości popieram stylizowane filmik – animacja/komiks, nieważne. Tutaj ekipie z Dice nie wyszło. Nie chodzi o to, że taki sposób tu nie pasuje, właściwe wykonanie jak najbardziej przysłużyłoby się tytułowi. Po prostu nie podoba mi się styl, jakiego użyli – jak w jakiejś nie najlepszej bajce z Fox Kids.

Czytaj dalej »

CoD 5: World at War – bywało lepiej.

Opublikowane w reviews tagi , , , , styczeń 11, 2009 przez: mikeingame

Kiedy krótko po sukcesie Modern Warfare ogłoszono następną część Call of Duty i ujawniono powrót do czasów II Wojny Światowej, wielu nie kryło rozczarowania. Faktycznie wydawało się, że rynek jest już nasycony tytułami z tego okresu i wszystko, co powstanie może być już tylko odgrzewanym kotletem. Czy World at War wnosi coś nowego? Czy podniesie poprzeczkę, która została niebywale wysoko zawieszona przez poprzednią część?

Silnik gry pozostał ten sam, ale twórcy się zmienili. Niewątpliwie trudnego zadanie podjęli się ludzie z kalifornijskiego Treyarch. Tutaj występuje pierwsza wątpliwość – czy producent, który wcześniej nie miał za bardzo do czynienia z rynkiem PC, poradzi sobie? (Call of Duty 2: Big Red One i Call of Duty 3 ukazały się tylko na konsolach) Z drugiej strony mieli ułatwione zadanie – świetny silnik do dyspozycji, można było skupić się na innych rzeczach.

Czytaj dalej »

Jak Mike prawie zszedł z tego świata.

Opublikowane w thoughts styczeń 11, 2009 przez: mikeingame

Od dnia 25 grudnia do dzisiejszego pięknego popołudnia byłem pozbawiony dostępu do sieci. Nie z własnej woli oczywiście, podjąłem próbę pozostania przy zdrowych zmysłach w tym ciężkim czasie. Nie było łatwo.

Mam na imię Michał i jestem uzależniony.

Wiedziałem już wcześniej, że po świętach będę zmuszony kilka dni przeżyć bez Internetu. UPC nie należy do firm przejmujących się problemami pojedyńczych klientów. W każdym razie przygotowałem się psychicznie, w końcu bez przesady, parę dni dam radę.

Czytaj dalej »

Subiektywna piguła tygodnia, nr 2.

Opublikowane w news, thoughts tagi , , , , , , , , , , , grudzień 14, 2008 przez: mikeingame

W tym tygodniu było trochę nudno.. przynajmniej w porównaniu do poprzednich. Nie znaczy to jednak, że nic się nie działo, oj nie. Parę rzeczy po prostu MUSICIE zobaczyć.

Zacznijmy od filmików – gameplay plus kilka słów od twórców Star Wars – The Old Republic, już nie raz słyszałem te wszystkie zapewnienia o “wyjątkowości”, ale może akurat im się uda. Pojawiły się też plotki, że będzie to bezpłatny MMO, znaczy oparty o mikropłatności. Mam tylko nadzieję, że nie dojdzie do sytuacji “mam więcej kasy = mój miecz świetlny jest lepszy od twojego”. Z okazji Spike Awards bardzo krótki teaser gry Mafia 2 – zapowiada się brudna robota :> WET – Stranglehold w wykonaniu pięknej pani? To nie może się nie udać. Wersja PC potrzebna! Panowie z Relic skutecznie podnoszą ciśnienie fanom, tym razem rozgrywką multiplayer z Dawn of War 2 – czyż nie wygląda pięknie?

Czytaj dalej »

Subiektywna piguła tygodnia, nr 1.

Opublikowane w news, thoughts tagi , , , , , , , , , grudzień 7, 2008 przez: mikeingame

W tej serii cotygodniowych wpisów będą przedstawiane interesujące wydarzenia z 7 ostatnich dni. Wybór jest bardzo subiektywny, więc jak coś się nie podoba to suck on it!

Na początek krótka historia o wydaniu GTA 4 PC
-> przed 1 grudnia potwierdzono plotki o umieszczeniu DRM w tytule Rockstar’a
-> 1 grudnia miała miejsce premiera w USA i Kanadzie
-> 3 grudnia premiera między innymi w Polsce i pierwsze głosy krytyki dotyczące wymagań i koszmarnej optymalizacji (w manualu jest napisane, że najwyższe ustawienia są właściwie przygotowane dla komputerów, które dopiero wejdą w użytek… great)
-> 4 grudnia cały internet grzmi nad “trochę zepsutym” GTA, co więcej Rockstar wydaje “instrukcję” do wyskakujących błędów – radźcie sobie! damn it czy tylko mi wydaję się to absurdem? O wielkości problemu może świadczyć posunięcie Valve – ich Steam po rozpatrzeniu indywidualnych przypadków zwraca pieniądze za “prawie sprawne” GTA. Tego samego dnia Rockstar zapowiada wydanie patcha – to dopiero niespodzianka, w oficjalnym ogłoszeniu napisano, że zdają sobie sprawę z problemów jakie niewielka ilość kupujących napotkała – czy oni nie mają internetu?

Czytaj dalej »

Tomb Raider Underworld

Opublikowane w reviews tagi , , , listopad 30, 2008 przez: mikeingame

Piękną panią archeolog fajnie być. Na dodatek z mnóstwem kasy. Z umiejętnościami godnymi mistrzów olimpijskich w gimnastyce. Z tego co widać wynalazła również jakiś magiczny sposób na powstrzymanie starzenia się (nie żeby to komuś przeszkadzało:P). W tej części (8-ej?) Lara pragnie zamknąć sprawy otwarte w poprzednich rozdziałach, nie zdradzając więcej – szuka matki. Jak zwykle fabuła łączy wątki kilku mitologii, nie razi na szczęście jakieś przegięcie z fantazjowaniem w tym temacie.

Na początek można obejrzeć zbitek przerywników z poprzednich Tomb Raider’ów, żeby wiedzieć w czym rzecz. Wszystko zmierza ku powrotowi do korzeni serii. Więcej mamy skakania, biegania i kombinowania, niż strzelania, co mi osobiście bardziej odpowiada. Lara nauczyła się kilku nowych rzeczy od poprzedniego występu, co dodaje trochę realizmu (brak możliwości strzelania wisząc na ścianie zawsze mnie dobijał, teraz nie ma z tym problemu, tak samo ze strzelaniem do dwóch przeciwników na raz), natomiast fragmenty “podwodne” są całkowicie pozbawione odbicia w rzeczywistości (choć trzeba przyznać, że jakbym nie interesował się wcześniej nurkowaniem to z pewnością nie zwróciłbym na to uwagi). Niektórych może też zmartwić fakt, że “wymiary” panny Croft stały się bardziej “normalne”(?). Nadal jednak śledzenie jej ruchów stanowi jedną z najprzyjemniejszych rzeczy w “growym” świecie (dla facetów ofc), na dodatek teraz istnieje możliwość przebierania jej przed wyjazdem w nowe miejsce (dodano też wybór broni, ale kogo to obchodzi – można zmieniać ciuszki Larze!:D). Grafika stoi na przyzwoitym poziomie, nie odbiega od poprzednich części (oczywiście tych z “nowej ery”), animacje naszej pani archeolog wyglądają świetnie, levele są pełne szczegółów. Udźwiękowienie nie przeszkadza, co jest najważniejsze, nie ma do czego się przyczepić pod tym względem. Długość rozgrywki pasuje idealnie w moim odczuciu, nie ma przesytu, a jest satysfakcja.

Poziomy są ładnie zaprojektowane, dla każdego coś miłego – grobowce, jaskinie, statki, dżungla i nawet chwila w naszej skromnej rezydencji. Wykorzystano ponownie motocykl, co wprowadza małe urozmaicenie do rozgrywki (jeżdżenie po grobowcu świetna sprawa). Występują fragmenty irytujące przy których można wybuchnąć, ale po krótkiej przerwie chce się spróbować jeszcze raz.. a potem jeszcze raz i jeszcze raz, aż w końcu się uda. Co mnie doprowadzało do stanu bliskiego erupcji to szalejąca kamera, przez którą niektóre, proste z pozoru czynności, trzeba powtarzać kilka razy zanim Lara nas posłucha. Fatalnie wykonano kolizje, nietrudno o zablokowanie się przy ścianie czy zahaczenie o coś leżącego na ziemi (i to ciało Lary po śmierci latające jak jakaś lalka – grr). Niektórych może też zrazić poziom trudności, jeśli ktoś nie grał wcześniej w gry tego typu to może się gdzieś “zaciąć”.

Wszystkie te niedoróbki sprawiają wrażenie, jakby twórcy za wszelką cenę chcieli wydać grę w wyznaczonym terminie. W tym wypadku lekka obsuwa wyszłaby Larze tylko na dobre. Na dodatek cała sytuacja z Eidosem proszącym o nie publikowanie krytycznych recenzji przed premierowym weekendem daje obraz, jakby sami twórcy nie wierzyli w swój tytuł. Ostateczne stanowisko może być tylko jedno – od początku do końca jest to gra FOR FANS.

Skala buy’owa

Opublikowane w other listopad 29, 2008 przez: mikeingame

Od zamierzchłych czasów toczą się dyskusje nad systemem oceniania gier. Jakiej skali używać? 1-10, szkolnej 1-6, czy procentowej 1-100? Niekiedy można spotkać bardziej oryginalne jak 1-5 czy 1-7, ale wszystko to na nic, ponieważ nikt właściwie nie wie jaka jest różnica między 7 a 8. Nie wspominając już o różnicach typu 74 a 78, i czym do łoma Gordona różni się 89 od 90? Jeśli ktoś obserwuje serwisy “growe” to z pewnością zauważył, że już od dawna oceny nie wychodzą poza widełki 7-10(70-100), co szkodzi głównie czytelnikom. Taka skala niczego nie wyjaśnia. Po głębszej analizie w moim sekretnym laboratorium doszedłem do wniosku, że nie będę dalej wspierał tego całego liczbowego establishmentu i zastosuję prostą, aczkolwiek wyjaśniającą wszystko metodę znaną z zamkniętego niestety serwisu Gamezilla. Mianowicie z oryginalnego wydania – BUY, DON’T BUY, FOR FANS, oczywiście z odpowiednim komentarzem.

Wymienianie plusów i minusów na końcu recenzji też mija się z celem moim skromnym zdaniem. Dla jednego trudność zagadek jest plusem, dla innych minusem, po co wyszczególniać takie rzeczy? Jakby sama recenzja nie była dość subiektywna. Inną kwestią jest wyeliminowanie dziwnych praktyk typu wymuszanie wysokich ocen (wyrzucenie z pracy recenzenta, który dał grze Kane&Lynch 6/10 stanowi chyba najbardziej jaskrawy przykład, a ostatnio sprawa nowego Tomb Raider’a). W wypadku stosowania “skali buy’owej” ciężko byłoby takie coś przeprowadzić. Zobaczymy jak to będzie działało w praktyce :>.

Btw. w końcu potwierdzili KotOR Online! Na zaostrzenie apetytu radzę przeczytać ten tekst.