Dobrego nigdy za dużo, czyli Soulstorm

To już raczej ostatni dodatek do Dawn of War. Wczoraj został zapowiedziany sequel, a sama podstawka ma już z dwa lata (albo i nie, w każdym razie ma swoje na karku), więc nie może być inaczej. Strategia THQ w sprawie tych dodatków sprawdziła się bezbłędnie, dodawanie nowych ras i kampanii co pół roku spodobało się fanom i po średnim Winter Assault było już tylko lepiej. Dark Crusade zmienił sposób rozgrywania kampanii, dołączyli Tau i Necroni i bardzo przyjemnie się w to grało (mimo dosyć monotonnego modelu rozgrywki). Całkiem niedawno ukazał się Soulstorm i znowu miały nastąpić zmiany (prawie żadne jak się ostatecznie okazało).

Zamiast podbijania jednej planety mamy cały układ do opanowania. W zasadzie polega to na tym samym co zdobywanie kolejnych części kontynentu w Dark Crusade z małymi wariacjami w niektórych przypadkach. Parę razy warunkiem wygrania jest utrzymywanie większości Krytycznych Punktów przez określony czas, kiedy indziej trzeba gdzieś się przebić przed otrzymaniem możliwości budowy bazy. Niestety rozgrywki to zbytnio nie zmienia i znowu wszystko staje się w którymś momencie monotonne. Dodanie latających jednostek teoretycznie też powinno ożywić sposób grania, ale właściwie niewiele zmienia. Prawdziwą radość sprawiają dopiero dwie nowe rasy, a w szczególności żeński odpowiednik Space Marines – Siostry Wojny. Mroczni Eldarowie wydają mi się połączeniem Tau i Eldarów z nutką Necronów, po prostu jakoś nie przemawiają do mnie. Natomiast Siostry Wojny, no kto nie chciałby stłuc orków kobietami w zbrojach? Poza tym siedem “starych” ras jest do naszej dyspozycji, co na siłę stwarza dziewięć kampanii (wszystkimi rasami skończą ten tytuł tylko ludzie bez życia poza tym wirtualnym).

Jeśli ktoś nie lubił poprzednich W40: DoW to tego też nie polubi. Jeśli natomiast najczęstszym odgłosem z Twoich głośników przy komputerze jest “for the emperor!” to będziesz wniebowzięty/a. Solidne 8 dla Soulstorm, bo nieprzyzwoicie przyjemnie się gra, ale jednak parę rzeczy bym zmienił.

Leave a Reply