Jak Mike prawie zszedł z tego świata.
Od dnia 25 grudnia do dzisiejszego pięknego popołudnia byłem pozbawiony dostępu do sieci. Nie z własnej woli oczywiście, podjąłem próbę pozostania przy zdrowych zmysłach w tym ciężkim czasie. Nie było łatwo.
Mam na imię Michał i jestem uzależniony.
Wiedziałem już wcześniej, że po świętach będę zmuszony kilka dni przeżyć bez Internetu. UPC nie należy do firm przejmujących się problemami pojedyńczych klientów. W każdym razie przygotowałem się psychicznie, w końcu bez przesady, parę dni dam radę.
4 dni bez dostępu
To już jutro! Przyjdzie pan specjalista, doprowadzi kabel i będzie śmigać. W sumie w telefonie mam dostęp do sieci. A co tam! Sprawdzę prywatne wiadomości na forum. Po 15 minutach i przejrzeniu o wiele więcej niż planowałem wyobraźnia przedstawiła mi widok rachunku za telefon, a rozsądek wyłączył przeglądarkę. Dam radę, jeszcze tylko jeden dzień.
7 dni bez dostępu
Specjalista był przedwczoraj. “Nie ma kabla w skrzynce. Będzie trzeba ciągnąć z dołu na trzecie piętro. Po nowym roku ktoś przyjdzie to zrobić.” Tak rzekł specjalista. 3 dni więcej męki. Całe szczęście, że po drodze wydarzył się sylwester. Było co robić, a potem czas na zdrowienie po robieniu tego czegoś. Już jutro, wytrzymałem więcej niż przewidywałem i nawet nieźle się czuję.
8 dni bez dostępu
!@$%&! Był drugi specjalista. “Faktycznie nie ma kabla.” &%$#@! Serio? Pierwszy specjalista nie mylił się. On tylko przyszedł sprawdzić czy pierwszy specjalista przypadkiem nie żartował sobie. Taki noworoczny dowcip. Haha. “Doprowadzeniem kabla musi zająć się zewnętrzna firma. Skontaktują się z panem.” Świetnie. Kiedy? “Może dzisiaj.” Podwykonawca na szczęście okazał się bardziej rzeczowy. Tylko mały szczegół ukazał się znienacka. Potrzebna jest zgoda administracji na doprowadzenie kabla. &#$%A!
11 dni bez dostępu
Dzisiaj otrzymałem zgodę. Wysłałem, mają zadzwonić i umówić się na konkretny termin (swoją drogą musiałem mailem wysłać dokument firmie, która ma mi założyć Internet, śmieszne?). Jakoś się trzymam. Chodzę bez sensu po pokoju, dużo śpię. Gdybym nie miał G25 prawdopodobnie utrata zmysłów następowałaby szybciej. Chciałem gdzieś pojechać. Może do kina? Rozkłady tramwajów są w sieci. Jeśli akurat nie trafię i zmarznę na przystanku? Nie, nie, nie można ryzykować. Dam radę, tyle już wytrzymałem. Co prawda dzisiaj kończy się świąteczny event w Guild Wars, ale chyba nie jest tak źle, nawet mnie to nie zdenerwowało. Może się przyzwyczajam.
12 dni bez dostępu
Nie przyzwyczajam się. Dzisiaj sniło mi się pisanie postów na forach i sprawdzanie poczty. Jest coraz gorzej. Prawdopodobnie jestem u kresu wytrzymałości. Podwykonawca nie zadzwonił, więc sam się do nich zgłosiłem. “Zgoda dotarła, ale pana odpowiedzialnego za to już dzisiaj nie ma. Jutro się skontaktuje.” Spokojnie, głęboko oddychaj.
13 dni bez dostępu
Rano dzwonił, jutro przyjadą zakładać kabel. Czy to oznacza, że jutro będę miał dostęp do sieci? Nie. Jak już przeprowadzą kabel, skontaktują się ze specjalistami z UPC i wtedy ktoś od nich przyjdzie dokończyć robotę. Dzisiaj jest środa, w czwartek podwykonawca, w piątek UPC. Na weekend będzie Internet. Niech tylko coś pójdzie nie tak. Zabijanie potworów trochę zmniejsza ciśnienie, ale czuję się coraz gorzej. Ile można filmy oglądać. Potrzebuję dostępu do sieci! Może jakaś kawiarenka jest w pobliżu. Ale na zewnątrz jest tak zimno i tyle śniegu. Dlaczego nawet gry, które nie potrzebują dostępu do sieci nie zajmują mnie tak jak wcześniej? Pogarsza mi się. Pozostaje tylko czekać na fizyczne oznaki powolnego rozkładu. Dwa dni. Muszę wytrzymać.
14 dni bez dostępu
Kabel doprowadzony. Miło też z ich strony, że poinformowali mnie o konieczności umówienia się na nowo z UPC. Chyba staję się obojętny na to wszystko. Nawet wizyta w ich siedzibie (bardzo, bardzo daleko) nie wyprowadziła mnie z równowagi mimo tego, że podłączenie piątkowe pozostało w sferze utopijnych planów. Na szczęście monterzy działają też w soboty. Czy coś jeszcze się wydarzy na drodze do internetowej cywilizacji?
16 dni bez dostępu
9.16 – przyszedł specjalista. 9.40 – mam Internet! Hell yeah! Na 20 min nieskomplikowanych działań czekałem ponad dwa tygodnie. Ale już o tym nie myślę, tyle zaległości do nadrobienia :> Nie życzę nikomu takich przeżyć, a wszystkich uzależnionych pozdrawiam.