Stracimy sporo krwi w Operation Flashpoint: Dragon Rising
Na stronie Rock, Paper, Shotgun zamieszczono wywiad z producentem Operation Flashpoint: Dragon Rusing. Sion Lenton opowiedział między innymi dlaczego lepiej nie umierać w jego grze: „Chcieliśmy uczynić śmierć tak nieprzyjemną jak to tylko możliwe, gracze powinni przez to stać się bardziej uważni. Nie będziesz przebiegał przez pole strzelając gdzie popadnie. Gra nauczy Cię, żebyś tak nie robił.” Podkreślił również nastawienie na realizm – „Nie będzie chowania się za skałą i magicznego zdrowienia, w takim wypadku prawdopodobnie wykrwawimy się na śmierć”.
W grze oczywiście będzie można zginąć od pojedynczego strzału. Można też dostać w nogę i wykrwawić się, takie same prawa dotyczą naszych przeciwników. Kiedy trafimy kogoś w klatkę piersiową i podejdziemy bliżej, zobaczymy jak żołnierz kona (jeśli nie umarł od samego strzału). Po zranieniu ktoś będzie musiał nas opatrzyć, ale to nie wystarczy. Postrzał zostanie do końca misji i ma to wpływać na rozgrywkę. Wygląda na to, że twórcy faktycznie postawili na realizm (o ile będzie tak jak mówią).
„Oryginalny Flashpoint świetnie sprawdzał się w tworzeniu atmosfery indywidualnego zagrożenia, tak samo będzie tutaj.” Cały wywiad możecie przeczytać tutaj. Wynika z niego, że Dragon Rusing będzie dosyć brutalną produkcją. No cóż, taka jest wojna. Premiera została przewidziana na 6 października w USA i 9 października w Europie.